piątek, 3 października 2014

my passion rozdział 6

(K)-Panuj nad sobą!-usłyszałam krzyk Karola i mocniej zacisnęłam oczy.
(M)-Hahaha i tak kiedyś pożałujesz tych słów.-powiedział i przyjechał dłonią po moim policzku. Otworzyłam oczy i z nienawiścią wymierzyłam mu cios w brzuch a później w twarz.
(P)-Nie dotykaj mnie więcej! Myślisz że możesz wszystko, ale nie ze mną, rozumiesz? Mam cie już dość i zrozum że cię nienawidzę, nigdy cie nie polubię, nigdy!-wykrzyczałam a chłopak wypluł krew z rozciętej wargi i chciał podejść bliżej lecz w tej chwili podszedł do niego Ernest i go próbował odciągnąć, niestety Michał był tak wkurzony że nawet nie zwrócił uwagi kiedy go uderzył. Podbiegł do nas Karol z tajemniczym chłopakiem i mocno nim szarpnęli. Michał próbował im się wyrwać ale nie dął tym razem rady.

[Michał]
Gdy widziałem jak wpatruje się we mnie o tym co zrobiła miałem ochotę jej przywalić, mimo tego że była dziewczyna. Za dużo sobie pozwalała. Mogła mówić na mnie co chciała ale i tak pożałuje tego co zrobiła. Nie zna mojej przeszłości, nie zna mnie w ogóle. Obiecałem Szymonowi że będę się nią opiekował ale nie pozwolę żeby odstawiała takie akcje.
Szarpałem się chwile z Karolem i widziałem jak dziewczyna na to patrzy, co jeszcze bardziej mnie denerwowało.
(M)-Jeszcze tego pożałujesz!-krzyknąłem w jej stronę i widziałem że dziewczyna jeszcze bardziej się boi, przynajmniej nie udawała już takiej silnej.
(K)-Michał uspokój się już.-Karol próbował mnie uspokoić. Wyrwałem się im i ruszyłem do mojej maszyny gdzie stała obok dziewczyna. Nie zwracałem uwagi że ją popchnąłem w końcu byłem dla niej zimnym draniem.
[Paulina]

Nie obchodziło mnie już czy on się wyswobodzi z ich uścisku czy nie, po prostu pierwszy raz się go tak bałam. Nie wiedziałam co robić. Gdy ruszył w moją stronę chciałam się cofnąć ale poczułam ból w plecach i jego maszynę. Podszedł i mnie pchnął przez co ból bardziej się nasilił. Chciałam odejść ale chłopak zagrodził mi przejście.
(M)-Co tak wykrzywiłaś usta? Coś zabolało?-zapytał sarkastycznie i złapał mnie za biodra odsuwając od maszyny.
(P)-Nie dotykaj.-powiedziałam przez zaciśnięte żeby i dotknęłam swoich pleców.
(M)-Masz nauczkę, że ze mną się nie zadziera.-powiedział i wziął mnie na ręce.
(P)-Zostaw mnie, sama sobie dojdę.-powiedziałam a chłopak mnie postawił.
Oparłam się ręką o ścianę i nachyliłam aby złapać powietrza. Ból się cały czas nasilał. Chciałam jeszcze raz mu za to przywalić ale wolałam go nie złościć. Widziałam jak chłopaki niepewnie wsiadają na motocykle. Karol podszedł do mnie.
(K)-Wszystko w porządku?-zapytał i delikatnie odgarnął moje włosy.
(P)-T-tak.-wyjąkałam a łzy same spłynęły po moich policzkach.
(K)-Co cię boli?-zapytał i stanął pomiędzy mną a ścianą abym mogła spojrzeć na niego.
(P)-Nic mnie nie boli. Jedźcie już.-powiedziałam stanowczo.
(K)-Nie zostawię cie w tym stanie.-chłopak powiedział i chciał mnie zaprowadzić do domu.
(P)-Nie, zostaw mnie. Chce być sama, jedźcie już.-powiedziałam i odwróciłam się.
(M)-Karol chodź, Mała sama sobie świetnie da rade. Dokładnie tak jak zawsze.-powiedział z kpina Michał i założył kask.
(P)-Jedź już.-powiedziałam a reszta chłopaków wyjechała juz na podjazd i czekała na Karola.
Chłopak założył kask i wsiadł na maszynę. Usłyszałam ryk co dawało mi ukojenie. Zacisnęłam pięści i ruszyłam do drzwi. Weszłam do środka i zamknęłam je za sobą. Nie zapaliłam światła i czekałam aż oni odjadą ale wciąż słyszałam dźwięki motocykli na podjeździe. Odepchnęłam się od drzwi i ruszyłam na górę. Weszłam do pokoju i zapaliłam światło. Nie kontrolowałam juz swoich emocji i bólu w plecach tylko opadłam twarzą w poduszkę i zaczęłam płakać.
Gdy rano wstałam leżałam przebrana w piżamę. Próbowałam się podnieść lecz ból mi to uniemożliwił. Widziałam kartkę z boku więc ją rozłożyłam i przeczytałam.
"Śniadanie masz w kuchni na blacie. Ubrania na krześle.
P.S Ślicznie wyglądasz jak śpisz i nie dziękuj mi za to co zrobiłem."
Zdziwiłam się gdy ją przeczytałam. Powoli wstałam i zauważyłam ubrania na krześle. Nie wiedziałam kto mnie przebrał ani kto to wszystko zrobił. Zeszłam na dół do kuchni i zjadłam zrobione kanapki. Wzięłam leki i ruszyłam się przebrać. Do szkoły i tak byłam już spóźniona więc nawet nie pomyślałam żeby tam iść. Przebrałam się w czarne rurki i białą bluzkę. Związałam włosy w koka i zeszłam aby założyć buty i wyjść na spacer. Stałam właśnie przy drzwiach i miałam wychodzić gdy do domu wszedł Michał.
(M)-Cześć. Młoda musisz mi pomóc.-pierwszy raz wyglądał tak poważnie. Wpatrywałam się w niego i milczałam.
(M)-Heeej. Żyjesz?
(P)-T-tak. Czego ode mnie chcesz?-zapytałam.
(M)-Masz jeszcze rzeczy Szymona?-zapytał niepewnie a ja spuściłam głowę.
(P)-Mam, a czemu o to w ogóle pytasz?
(M)-Bo musimy coś sprawdzić.-powiedział i pociągnął mnie za rękę do dawnego pokoju mojego brata.
(P)-Ja nie chce, ja tam nie wejdę.-powiedziałam i chciałam wrócić.
(M)-No ta silna dziewczyna nie wejdzie?-zapytał i spojrzał na mnie. Nie chciałam pokazać że jestem słaba na pewno nie jemu. Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam drzwi. W pokoju panował półmrok. Okno było zasłonięte. Na ciemnych ścianach było mnóstwo zdjęć Szymona z kolegami i ze mną, na szafce stały puchary z zawodów. Wróciły wszystkie wspomnienia na widok zdjęć i tego całego pokoju. Widziałam jak Michał też na to wszystko patrzy.
(P)-Brakuje mi go.-powiedziałam i skierowałam się na łóżko.
(M)-Mi tez, był najlepszym przyjacielem.-powiedział a ja oprzytomniałam.
(P)-No dobra trzeba brać się w garść. To czego szukasz że chciałeś tu przyjść?-zapytałam i spojrzałam na chłopaka.
(M)-Jego starych notesów.-powiedział niepewnie.
(P)-Co? Po co ci jego notesy?-zapytałam
(M)-Bo? Możesz myśleć że jestem draniem, idiotą, debilem czy jak ty tam wolisz, ale wypadek Szymona daje dużo do myślenia.
(P)-O czym ty mówisz?-zapytałam zdezorientowana.
(M)-Wydaje mi się, że Szymon to upozorował.
(P)-Co? Jak możesz tak mówić? Był moim bratem powiedziały mi.
(M)-Ale wszystko się nie zgadza w tym. Widziałaś jego ciało po tym wszystkim?
(P)-Nie.
(M)-Ja tez nie, nikt nie widział. A gdy chłopaki zaczynają temat kończy się na tym że na wyścigach za 3 miesiące pojawi się Zmora. A Zmorą był tylko twój brat.-powiedział i usiadł obok mnie na łóżku. Dopiero teraz zaczęło mnie zastanawiać czy to wszystko to prawda, czy ten wypadek czy wszystkie sytuacje teraz dzieją się naprawdę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz