piątek, 3 października 2014

my passion rozdziAŁ 8

Stałam w objęciach Karola i się trochę uspokajałam. Cały czas myślałam kto to był, nawet przeszło mi przez myśl że może to Sylwek ale on by od razu się pokazał. Jeżeli Karol nie wiedział kim on był to nikt inny nawet nie wie. Bałam się teraz myśleć o kolejnym spotkaniu z tym chłopakiem.
(K)-Odwiozę cię do domu. Później pojadę i dowiem się kim był ten chłopak.-powiedział a ja skinęłam głowa i powoli odsunęłam się od chłopaka.
Widziałam jak z mieszkania wychodzi razem z Michałem. Nie wiedziałam po co tu on.
(K)-On jedzie z nami odprowadzi twój motocykl a wróci moim.
(P)-A ty? Czym wrócisz?-zapytałam i wsiadłam razem z chłopakiem.
(K)-Wieczorem podjadą po mnie. A teraz zakładaj kask i jedziemy.-powiedział a ja zrobiłam to o co mnie prosił.
Karol jeździł spokojniej niż Michał ale jazda z nim była inna, czułam się inaczej wiedząc że za nami jedzie Michał. Nie chciałam z nim rozmawiać a on jeszcze dostał moją maszynę.
Gdy dojechaliśmy chłopaki szybko zamienili się maszynami. Karol pomógł mi wprowadzić mój motocykl do garażu.
(P)-To co zapraszam na kolacje.-powiedziałam a chłopak skinął głową i wyszedł za mną. Gdy stanęłam aby na niego zaczekać zauważyłam że po drugiej stronie ulicy na przeciw mnie stoi ten motocyklista. W pierwszej chwili się wystraszyłam. Skąd on w ogóle wie gdzie ja mieszkam? Gdy dołączył do mnie Karol chłopak spojrzał na niego i ruszył jak najszybciej aby chłopak go nie zauważył. Zdziwiłam się tym zachowaniem.
(P)-Widziałeś?-zapytałam a chłopak spojrzał na mnie zdezorientowany.
(K)-Co?-zapytał i spojrzał na miejsce gdzie już nie było tajemniczego motocyklisty.
(P)-No ten chłopak.-powiedziałam
(K)-No nie widziałem ale słyszałem. Skąd ma twój adres?-zapytał.
(P)-Ja nie wiem, ale mi się to nie podoba.-powiedziałam i weszłam do domu, rodziców jak zawsze nie było, więc mieliśmy dom dla siebie. Jeszcze niedawno bym się z tego cieszyła ale dziś nie chciałam być sama.
(P)-Karol..?-zapytałam niepewnie.
(K)-Co jest?-powiedział i wyciągnął z szafki rzeczy potrzebne na kanapki.
(P)-Bo Michał zabrał twój motocykl, a ja nie chce dziś być też sama...to mógłbyś zostać na noc?-zapytałam i spojrzałam na swoje ręce. Czułam jak robi mi się ciepło na policzkach. Kurde, Paulina musisz się rumienić? Skarciłam sama siebie.
(K)-No jasne.-odpowiedział i podniósł mój podbródek.
(P)-Dziękuje.-powiedziałam i usiadłam na blacie.
(K)-Haha a się zarumieniłaś.-powiedział a ja zakryłam policzki dłońmi.
(P)-Spadaj, rób kanapki bo dobrze sobie radzisz a ja idę się umyje.-powiedziałam a chłopak kiwnął głową.
Zabrałam swoje rzeczy i udałam się do łazienki. Po skończonej kąpieli szybko się przebrałam w koszulkę i wyszłam. Koszula sięgała mi do połowy ud więc założyłam krótkie spodenki i zeszłam na dół gdzie chłopak siedział już w salonie.
(K)-No myślałem że się tam utopiłaś.-powiedział a ja się zaśmiałam i opadłam na kanapę.
(P)-Chciałbyś. To co będziemy robić?-zapytałam a chłopak wręczył mi talerz.
(K)-Najpierw zjedz później pozmywaj i możesz oglądać ze mną film.-powiedział a ja zaczęłam się śmieć z jego poważnego tonu.
(P)-Uwielbiam cię.-powiedziałam i zabrałam się za jedzenie. Po skończonym posiłku wykonałam czynności które wymienił Karol i znów usiadłam obok. Oglądaliśmy jakiś film, nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się nad ranem i leżałam wtulona w Karola. Powoli wstałam i ruszyłam się przebrać. Musiałam dziś iść do szkoły a była dopiero 5.10. Dopiero jak zeszłam głośno ziewnęłam i chciałam iść spać. W tym samym czasie zauważyłam jak przyjechał Michał.
Ruszyłam do drzwi i je otworzyłam. Widziałam że szedł zdenerwowany.
(P)-Cześć, czego chcesz/z-zapytałam a chłopak przepchnął się obok nawet nie odpowiadając i popychając mnie na ścianę.
(P)-Możesz się kurwa jakoś zachowywać? Przypominam ci że jesteś u mnie i masz się stąd wynosić i to już!-krzyknęłam a chłopak spojrzał na mnie z kpiną.
(M)-Fajnie minęła noc z Karolem?-zapytał a ja uderzyłam chłopaka w twarz.
(P)-Karol to tylko kolega. Nawet nie muszę ci się tłumaczyć, zresztą chuj ci do tego.-powiedziałam a w korytarzu zjawił się chłopak.
(K)-Co się tu dzieje?-zapytał a Michał spojrzał na niego i na mnie.
(M)-Nic, sprawdzam jak się bawicie w swoim towarzystwie. Dobra jest?-zapytał z kpiną a mnie ogarniała coraz większa nienawiść i furia.
(K)-Słucham? To siostra Szymona i nie mógłbym a zresztą to jest tylko koleżanka.-powiedziała Michał zaczął się śmiać.
(M)-Jasne. Jesteś jak wszystkie.-powiedział do mnie a ja już nie wytrzymałam i zacisnęłam ręce w pięści i z całej siły uderzyłam chłopaka w twarz, następnie w brzuch i klatę. Widziałam jak chłopakowi krwawi warga i jak podnosi się z ziemi.
(P)-Nie jestem wszystkie. I zrozum że cie nienawidzę, od tej pory nienawidzę cię jeszcze bardziej. Nie zbliżaj się już więcej do mnie nigdy!-wykrzyczałam a chłopak chwycił mnie mocno za rękę i uderzył pięścią obok mojej twarzy w ścianę.
(M)-Nie wiesz z kim zadzierasz. A za to ci oddam.-powiedział i wzmocnił uścisk na ręce.
(P)-Jesteś idiotą, zrozum to. A jak masz zamiar mi oddać to proszę bardzo bij.-powiedziałam a chłopak zbliżył się do mnie i nachylił.
(M)-Bez obrońców nie będziesz taka.-powiedział i wyszedł.
(P)-Jesteś skończonym kretynem.-krzyknęłam a Karol od razu podszedł i mnie przytulił.
(K)-Spokojnie, zazdrosny jest i dlatego to robi.-powiedział a ja odsunęłam się od niego jak poparzona.
(P)-Zazdrosny? On? On nie ma uczuć.-powiedziałam a chłopak pokiwał przecząco głową.
(K)-Za krótko go znasz. Łączy was wiele rzeczy ale nie chcesz go lepiej poznać i dlatego tak mówisz.-gdy to powiedział wybuchnęłam śmiechem.
(P)-Ne będę go poznawała.-powiedziałam stanowczo i ruszyłam do pokoju po swoje rzeczy. Zabrałam kurtkę i kask.Chwile później każde z nas pojechało w swoją stronę. Ale ja nie chciałam jechać do szkoły, ruszyłam od razu na tor gdzie myślałam że spotkam tego chłopaka.

My passion rozdział 7

Siedzieliśmy z Michałem w pokoju Szymona i milczeliśmy. Nie wiedziałam co o tym myśleć. To mój brat więc powiedziałby mi o czymś takim. Nie mieliśmy tajemnic. Czemu to wszystko musi być takie trudne? 
(M)-Paulina, ja wiem że ty mnie nienawidzisz ale siedzimy w tym razem. Ja muszę się dowiedzieć czy to prawda.-powiedział powoli i kucnął na przeciw mnie opierając swoje dłonie na moich kolanach.
(P)-On nie mógłby...on by mi powiedział. Czemu miałby to robić?-zapytałam a Michał tylko wzruszył ramionami.
(M)-Poszukajmy tych zeszytów to się dowiemy.-powiedział i zaczął szukać po szafkach. Nagle przyszło mi do głowy że te zeszyty są w garaży. Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam. Gdy stałam w garaży rozejrzałam się i zauważyłam szafeczkę która stała w samym rogu, otworzyłam powoli i znalazłam to czego szukaliśmy.
Podałam jeden zeszyt Michałowi i wróciłam do szafki. Starłam z niej kurz i usiadłam.
Przeglądaliśmy kartki ale nic nie było napisane o żadnych wyścigach, schowaliśmy je do szafki i wróciliśmy na górę.
(P)-Widocznie chodzi o kogoś innego. Nie możliwe żeby Szymon żył. Nie zrobiłby tego ani mi ani rodzicom.-powiedziałam a Michał chciał wyjść.
(M)-Wielu rzeczy o nim nie wiesz.
(P)-Co masz na myśli?
(M)-Gdy ty spałaś często się wymykał i jeździł na wyścigi, martwiłaś się o niego zawsze a on żeby uniknąć tego się wymykał i żadnemu z nas nie można było o tym powiedzieć. Kiedyś jak wyjechał na dwa tygodnie niby z dziewczyną to właśnie na wyścig, miał wtedy wypadek ale nikt nie wiedział o tym z was, nikt. Gdy wrócił i zyskał tytuł Zmory każdy chciał mu go zabrać co się wiązało z wyścigami. O niczym nie miałaś prawa wiedzieć.-powiedział a w moich oczach zebrały się łzy.-Paulina nie płacz przy nim, tylko nie przy nim.-krzyczałam na siebie w duszy.
(P)-Kłamiesz, on by powiedział.
(M)-No właśnie widzę jak ci powiedział!-krzyknął a ja już nie miałam siły hamować łez.
(P)-Wynoś się stad. Nienawidzę cie, nawet jeżeli myślisz że ta sytuacja coś poprawi między nami to się mylisz.-wykrzyczałam a chłopak chciał mnie przytulić ale go odepchnęłam.
(M)-Paulina, ja wiem że...
(P)-Wynoś się stąd!-krzyknęłam a w drzwiach akurat pojawił się Krystian.
(K)-Cześć...Co tu się dzieje?-zapytał i podszedł do nas.
(M)-Nic.-Michał odpowiedział i wyszedł trzaskając drzwiami.
(K)-Czego on chciał?-zapytał i przysunął się do mnie.
(P)-Niczego, chce być sama teraz.-powiedziałam a Krystian kiwnął głową i zwrócił się ku drzwiom.
(K)-Jak coś to dzwoń.-powiedział i zniknął za drzwiami.
Siedziałam na schodach i płakałam. Czemu Szymon mi o tym nie mówił i dlaczego akurat to Michał musiał mi o tym powiedzieć? Dlaczego? Wstałam ze schodów i ruszyłam do pokoju gdzie założyłam na siebie kurtkę i zeszłam do garażu.
Wsiadłam na maszynę i założyłam kask. Chciałam teraz o wszystkim zapomnieć, chciałam być sama, tylko ja i motocykl.
Wyjechałam z garażu i od razu skierowałam się na stary tor. Ruszyłam prosto i w poczułam jak mi tego brakowało. Adrenalina krążyła mi żyłach a ja chciałam jeszcze bardziej przyśpieszyć. Na zakrętach odpowiednio układałam ciało, mimo tego że dopiero do tego wróciłam miałam wszystko
opanowane. Gdy miałam przed sobą prostą dorównał mi jakiś motocyklista. Nigdy go jeszcze nie widziałam ale nasza jazda była podobna. Jechał na Czarnej Hondzie. Nie chciałam teraz z nikim jeździć, chciałam być sama. Chłopak machnął do mnie niestety nie byłam w nastroju i pokazałam mu środkowy palec. Chłopak pokręcił głową a ja przyspieszyłam. Na zakręcie idealnie ułożyłam ciało i zjechałam z toru na stara drogę gdzie uwielbiałam jeździć. Zdziwiłam się że chłopak za mną nadal jechał. Znałam tę drogę więc wiedziałam jak mogę się go pozbyć, Przyśpieszyłam i oddalałam się od niego, po przejechaniu kilkunastu kilometrów tajemniczego chłopaka już za mną nie było. Droga ciągnęła się przez las, uwielbiałam tędy jeździć, niedaleko można było zjechać więc pojechałam dalej i się zatrzymałam. Zeszłam z maszyny i ściągnęłam kask. Zdjęłam rękawice i odeszłam parę kroków od maszyny gdy usłyszałam jak nadjeżdża inny motocykl, odwróciłam się i zobaczyłam jak zatrzymuje się obok mojego motocykla. Zdziwiłam się i po chwili zdenerwowałam że on się nie odczepił. Chłopak zszedł i powoli ruszył w moim kierunku.
(P)-Po cholerę za mną jeździsz?-zapytałam a chłopak podszedł i mocno mnie przytulił.
Odepchnęłam go i uderzyłam w klatę ale niestety przez wzmacnianą kurtkę tylko zabolała mnie ręka.
(P)-Odwal się ode mnie!-wykrzyczałam a chłopak mnie puścił.
Odsunęłam się od niego i ruszyłam do mojej maszyny założyłam kask i rękawice a obok mnie natychmiast pojawił się ten chłopak. Zbliżył się na chwile.
-Tęskniłem.-powiedział i się odsunął. W pierwszej chwili poczułam ciarki na plecach. Odpaliłam motocykl i szybko odjechałam z tamtego miejsca. Pierwszy raz się kogoś tak bałam. Zawsze gdy pojawia się ktoś nowy na torze to wie o tym Michał i Karol więc od razu pojechałam do nich.
Widziałam na podjeździe różne motocykle i wiedziałam że są wszyscy.
Weszłam do środka i od razu skierowałam się do salonu. Widziałam jak Michał siedzi z jakimś plastikiem na kanapie, Karol stał z Ernestem i Krystianem i rozmawiali a reszta siedzieli przy stole i palili. Widziałam jakieś dziewczyny ale nie to mnie interesowało. Podeszłam i złapałam Karola za rękę i pociągnęłam w moją stronę. Chłopak się zdziwił i reszta osób tez bo wszyscy skierowali wzrok na mnie.
(K)-Co się stało?-zapytał i wyszedł ze mną na dwór.
(P)-Bo ja muszę się o coś zapytać. Ty wiesz jak ktoś nowy jeździ na torze i w ogóle?-zapytałam od razu a Karol spojrzał na mnie zdziwiony.
(K)-No tak wiem wiem. A co jest? Byłaś dziś na torze?-zapytał a ja skinęłam głową.
(P)-Czy jeżdżą tam nowi jacyś motocykliści/-zapytałam niepewnie.
(K)-Nie, nawet nowych motocyklistów nie przybyło.-powiedział a ja się złapałam za boląca rękę.
(P)-Jak to?-zapytałam podniesionym głosem.
(K)-Spokojnie. No nie ma nowych. A co się stało? Paulina jesteś jakaś dziwna.-powiedział a ja spojrzałam na swoje dłonie.
(P)-Bo jak dziś jeździłam to jakiś nowy jechał za mną i on zna nawet drogi obok toru. I on nie odpuścił i jechał za mną.-powiedziałam niepewnie a Karol podniósł mój podbródek.
(K)-Kto to był?
(P)-No ja właśnie nie wiem. Ja go nie znam ale on mówił że tęsknił. Ja pierwszy raz go widziałam. Karol ja go nie znam.
(K)-Spokojnie. Dowiem się kto to. Mówił coś jeszcze?-zapytał a ja wzdrygnęłam się na samo wspomnienie o tym że mnie przytulił.
(P)-Nie, ale on mnie.. przytulił.-powiedziałam a Karol zacisnął pięści.
(K)-Dowiem się kto to. Ty się go boisz.-powiedział i mnie przytulił.
(P)-Ja nie chce go więcej spotkać.-powiedziałam a Karol mocniej mnie przytulił co odwzajemniłam.

my passion rozdział 6

(K)-Panuj nad sobą!-usłyszałam krzyk Karola i mocniej zacisnęłam oczy.
(M)-Hahaha i tak kiedyś pożałujesz tych słów.-powiedział i przyjechał dłonią po moim policzku. Otworzyłam oczy i z nienawiścią wymierzyłam mu cios w brzuch a później w twarz.
(P)-Nie dotykaj mnie więcej! Myślisz że możesz wszystko, ale nie ze mną, rozumiesz? Mam cie już dość i zrozum że cię nienawidzę, nigdy cie nie polubię, nigdy!-wykrzyczałam a chłopak wypluł krew z rozciętej wargi i chciał podejść bliżej lecz w tej chwili podszedł do niego Ernest i go próbował odciągnąć, niestety Michał był tak wkurzony że nawet nie zwrócił uwagi kiedy go uderzył. Podbiegł do nas Karol z tajemniczym chłopakiem i mocno nim szarpnęli. Michał próbował im się wyrwać ale nie dął tym razem rady.

[Michał]
Gdy widziałem jak wpatruje się we mnie o tym co zrobiła miałem ochotę jej przywalić, mimo tego że była dziewczyna. Za dużo sobie pozwalała. Mogła mówić na mnie co chciała ale i tak pożałuje tego co zrobiła. Nie zna mojej przeszłości, nie zna mnie w ogóle. Obiecałem Szymonowi że będę się nią opiekował ale nie pozwolę żeby odstawiała takie akcje.
Szarpałem się chwile z Karolem i widziałem jak dziewczyna na to patrzy, co jeszcze bardziej mnie denerwowało.
(M)-Jeszcze tego pożałujesz!-krzyknąłem w jej stronę i widziałem że dziewczyna jeszcze bardziej się boi, przynajmniej nie udawała już takiej silnej.
(K)-Michał uspokój się już.-Karol próbował mnie uspokoić. Wyrwałem się im i ruszyłem do mojej maszyny gdzie stała obok dziewczyna. Nie zwracałem uwagi że ją popchnąłem w końcu byłem dla niej zimnym draniem.
[Paulina]

Nie obchodziło mnie już czy on się wyswobodzi z ich uścisku czy nie, po prostu pierwszy raz się go tak bałam. Nie wiedziałam co robić. Gdy ruszył w moją stronę chciałam się cofnąć ale poczułam ból w plecach i jego maszynę. Podszedł i mnie pchnął przez co ból bardziej się nasilił. Chciałam odejść ale chłopak zagrodził mi przejście.
(M)-Co tak wykrzywiłaś usta? Coś zabolało?-zapytał sarkastycznie i złapał mnie za biodra odsuwając od maszyny.
(P)-Nie dotykaj.-powiedziałam przez zaciśnięte żeby i dotknęłam swoich pleców.
(M)-Masz nauczkę, że ze mną się nie zadziera.-powiedział i wziął mnie na ręce.
(P)-Zostaw mnie, sama sobie dojdę.-powiedziałam a chłopak mnie postawił.
Oparłam się ręką o ścianę i nachyliłam aby złapać powietrza. Ból się cały czas nasilał. Chciałam jeszcze raz mu za to przywalić ale wolałam go nie złościć. Widziałam jak chłopaki niepewnie wsiadają na motocykle. Karol podszedł do mnie.
(K)-Wszystko w porządku?-zapytał i delikatnie odgarnął moje włosy.
(P)-T-tak.-wyjąkałam a łzy same spłynęły po moich policzkach.
(K)-Co cię boli?-zapytał i stanął pomiędzy mną a ścianą abym mogła spojrzeć na niego.
(P)-Nic mnie nie boli. Jedźcie już.-powiedziałam stanowczo.
(K)-Nie zostawię cie w tym stanie.-chłopak powiedział i chciał mnie zaprowadzić do domu.
(P)-Nie, zostaw mnie. Chce być sama, jedźcie już.-powiedziałam i odwróciłam się.
(M)-Karol chodź, Mała sama sobie świetnie da rade. Dokładnie tak jak zawsze.-powiedział z kpina Michał i założył kask.
(P)-Jedź już.-powiedziałam a reszta chłopaków wyjechała juz na podjazd i czekała na Karola.
Chłopak założył kask i wsiadł na maszynę. Usłyszałam ryk co dawało mi ukojenie. Zacisnęłam pięści i ruszyłam do drzwi. Weszłam do środka i zamknęłam je za sobą. Nie zapaliłam światła i czekałam aż oni odjadą ale wciąż słyszałam dźwięki motocykli na podjeździe. Odepchnęłam się od drzwi i ruszyłam na górę. Weszłam do pokoju i zapaliłam światło. Nie kontrolowałam juz swoich emocji i bólu w plecach tylko opadłam twarzą w poduszkę i zaczęłam płakać.
Gdy rano wstałam leżałam przebrana w piżamę. Próbowałam się podnieść lecz ból mi to uniemożliwił. Widziałam kartkę z boku więc ją rozłożyłam i przeczytałam.
"Śniadanie masz w kuchni na blacie. Ubrania na krześle.
P.S Ślicznie wyglądasz jak śpisz i nie dziękuj mi za to co zrobiłem."
Zdziwiłam się gdy ją przeczytałam. Powoli wstałam i zauważyłam ubrania na krześle. Nie wiedziałam kto mnie przebrał ani kto to wszystko zrobił. Zeszłam na dół do kuchni i zjadłam zrobione kanapki. Wzięłam leki i ruszyłam się przebrać. Do szkoły i tak byłam już spóźniona więc nawet nie pomyślałam żeby tam iść. Przebrałam się w czarne rurki i białą bluzkę. Związałam włosy w koka i zeszłam aby założyć buty i wyjść na spacer. Stałam właśnie przy drzwiach i miałam wychodzić gdy do domu wszedł Michał.
(M)-Cześć. Młoda musisz mi pomóc.-pierwszy raz wyglądał tak poważnie. Wpatrywałam się w niego i milczałam.
(M)-Heeej. Żyjesz?
(P)-T-tak. Czego ode mnie chcesz?-zapytałam.
(M)-Masz jeszcze rzeczy Szymona?-zapytał niepewnie a ja spuściłam głowę.
(P)-Mam, a czemu o to w ogóle pytasz?
(M)-Bo musimy coś sprawdzić.-powiedział i pociągnął mnie za rękę do dawnego pokoju mojego brata.
(P)-Ja nie chce, ja tam nie wejdę.-powiedziałam i chciałam wrócić.
(M)-No ta silna dziewczyna nie wejdzie?-zapytał i spojrzał na mnie. Nie chciałam pokazać że jestem słaba na pewno nie jemu. Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam drzwi. W pokoju panował półmrok. Okno było zasłonięte. Na ciemnych ścianach było mnóstwo zdjęć Szymona z kolegami i ze mną, na szafce stały puchary z zawodów. Wróciły wszystkie wspomnienia na widok zdjęć i tego całego pokoju. Widziałam jak Michał też na to wszystko patrzy.
(P)-Brakuje mi go.-powiedziałam i skierowałam się na łóżko.
(M)-Mi tez, był najlepszym przyjacielem.-powiedział a ja oprzytomniałam.
(P)-No dobra trzeba brać się w garść. To czego szukasz że chciałeś tu przyjść?-zapytałam i spojrzałam na chłopaka.
(M)-Jego starych notesów.-powiedział niepewnie.
(P)-Co? Po co ci jego notesy?-zapytałam
(M)-Bo? Możesz myśleć że jestem draniem, idiotą, debilem czy jak ty tam wolisz, ale wypadek Szymona daje dużo do myślenia.
(P)-O czym ty mówisz?-zapytałam zdezorientowana.
(M)-Wydaje mi się, że Szymon to upozorował.
(P)-Co? Jak możesz tak mówić? Był moim bratem powiedziały mi.
(M)-Ale wszystko się nie zgadza w tym. Widziałaś jego ciało po tym wszystkim?
(P)-Nie.
(M)-Ja tez nie, nikt nie widział. A gdy chłopaki zaczynają temat kończy się na tym że na wyścigach za 3 miesiące pojawi się Zmora. A Zmorą był tylko twój brat.-powiedział i usiadł obok mnie na łóżku. Dopiero teraz zaczęło mnie zastanawiać czy to wszystko to prawda, czy ten wypadek czy wszystkie sytuacje teraz dzieją się naprawdę. 

my passion rozdział 5

Ruszyłam do domu i od razu zamknęłam za sobą drzwi. Rodzice już byli w domu, słychać było jak rozmawiają. Wiedziałam, że zaraz będą się czepiać o to że przyjechałam motocyklem. Powoli położyłam kask na szafce i rękawice. Kurtkę zostawiłam na wieszaku i przeszłam do kuchni. Tata spoglądał a mnie i się uśmiechnął, natomiast mama patrzyła i widać jak była zła.
(M)-Gdzie ty się włóczysz? Nie dość że dzwoniła do mnie nauczycielka to jeszcze wsiadłaś na te maszyny. Jesteś nieodpowiedzialna. Chcesz zginąć tak jak Szymon?-zapytała a ja od razu spuściłam głowę, czy ona zawsze musi o nim wspominać? Wie, że nie umiałam sobie poradzić z jego strata a wciąż mi o tym przypomina.
(P)-Nie rozumiesz, że mi tego brakuje? Szymon by mnie zrozumiał, i nie musisz mi przypominać o tym wypadku.-wykrzyczałam a tata wstał od stołu.
(T)-Paulina nie krzycz.
(P)-Jak mam nie krzyczeć skoro nie rozumiecie, że bez motocykli nic dla mnie nie jest takie samo. Mam siedzieć i się użalać że nie wspominam brata? On nie chciałby tego, zawsze szedł do przodu. Ja też chce i nie zabraniajcie mi tego co kocham.-powiedziałam i wyszłam, widziałam tylko jak mama się odwraca i chowa twarz w rekach. Przez chwile miałam wyrzuty sumienia, że tak nakrzyczałam ale szybko znikło to poczucie winy. Zabrałam rzeczy z szafki i ruszyłam po schodach do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi i opadłam na łóżko. Myślałam o tym co dziś powiedział Michał, mama, co zrobiłam w szkole. Nie wiedziałam już co robić, moje myśli cały czas krążyły wokół osoby Michała. Czemu on jest taki zimny i co miał na myśli Karol?
"(K)-Nie znasz jego przeszłości. To jedyna rzecz która was w pewien sposób łączy i ciągnie do motocykli."
Jego słowa krążyły w mojej głowie i nie dawały spokoju. Wstałam z łóżka i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybko zimny prysznic. Myślałam że to mi pomoże ale jednak znów zaczęłam myśleć o całej tej sytuacji, jeszcze kłótnia w kuchni. Czemu teraz nie może się wszystko ułożyć? Spojrzałam na siebie w lustrze i z tyłu przy szafce zauważyłam Michała który trzymał mój kask.
(P)-Co ty tu robisz?-krzyknęłam i odwróciłam się twarzą do niego.
(M)-Sprawdzam czy dotarłaś do domu. Hahah czyżby panienka się mnie bała?-zapytał i spojrzał na mnie.
(P)-Nie jestem panienką i się nie boję.-powiedziałam i podeszłam do niego aby zabrać kask.
(M)-Ubierz się.-powiedział i rzucił mi jakieś ubrania.
(P)-Jestem u siebie, zresztą idę spać więc wynoś się stąd i nie wracaj.-powiedziałam i stanęłam przed szafa aby zabrać piżamę. Usłyszałam jak chłopak wstał, myślałam że wyjdzie z pokoju ale niestety podszedł do mnie. Poczułam silne szarpnięcie.
(P)-Jesteś idiota, zostaw mnie.-powiedziałam i go odepchnęłam.
(M)-Ubierz się w to i chodź, więcej nie będę tłumaczył.-powiedział i rozwalił się na łóżku.
(P)-Ja tez nie będę się powtarzała że masz stąd wyjść.-wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
(M)-Ohh twój błąd. Jesteś uparta ale i tak w końcu pękniesz, zobaczysz.
(P)-Chciałbyś, tylko czekasz żeby zranić kolejną. Niestety ze mną ci się nie uda i od razu sobie odpuść. Nie będę cierpieć przez takiego drania jak ty.-powiedziałam a chłopaka ogarnęła złość. Podszedł do mnie i popchnął na ścianę przygniatając swoim ciężarem.
(M)-Gadaj co chcesz, ale nie wiesz jaki jest powód tego że nie mam uczuć. Myślisz że mi się to podoba jaki jestem? Jest wiele dziewczyn które mogę mieć ale nie chce więc się hamuj. -powiedział i wyszedł przez okno.
Odetchnęłam z ulga że wyszedł i szybko podeszłam do okna aby je zamknąć. Wróciłam aby się ubrać, założyłam na siebie koszulkę i spodenki i zakryłam się kołdrą. Cały czas myślałam o Michale, ciekawiło mnie czemu taki jest. Chciałam wiedzieć ale po prostu nienawiść jaką go darzyłam odpychała mnie od niego.
Leżałam tak i myślałam spojrzałam na zegarek była dopiero 3.40. Wstałam z łóżka i ubrałam się w ubrania które wybrał Michał. Zarzuciłam na siebie skórzaną kurtkę i otworzyłam okno. Pierwszy raz cieszyłam się że mogę spokojnie zejść po dachu. Przymknęłam okno i powoli ruszyłam wzdłuż dachu do końca. Gdy chciałam skakać na dole widziałam Michała pisnęłam i akurat skoczyłam. Chłopak był wysportowany więc szybko mnie złapał.
(M)-Haha a jednak wyszłaś.-powiedział i mnie postawił na ziemi.
(P)-Tak jednak wyszłam ale na spacer nie do ciebie. Dziękuje za ten jakże miły gest złapania mnie.-powiedziałam i chciałam odejść ale chłopak szturchnął mnie i zaraz pociągnął za sobą do ściany. Zakrył mi usta i wskazał na rodziców którzy właśnie wyjeżdżali z garaży. No tak jak mogłam zapomnieć że oni jadą do pracy dziś wcześniej. Złapałam jego dłoń i odsunęłam się od niego.
(P)-Dziękuje.-powiedziałam i zaczekałam aż rodzice odjadą. Gdy zniknęli odwróciłam się na chłopaka i zauważyłam że z tyłu jest jeszcze Karol, Ernest i jeszcze jeden chłopak którego w ogóle nie znałam.
(P)-Tak w ogóle to co wy tu o tej godzinie robicie?-powiedziałam i spojrzałam na wszystkich a na końcu na stojącego obok chłopaka.
(M)-Przejeżdżaliśmy obok i wpadliśmy. Oni już jada a my musimy pogadać.
(P)-Nie mam ochoty na żadne rozmowy z twoją osobą.-syknęłam a chłopak się zaśmiał.
(M)-Nawet jeżeli nie będziesz chciała to musisz.
(P)-Nie chce, nie rozumiesz debilu?-powiedziałam i po jego minie wnioskowałam, że może mi coś zrobić. Cofnęłam się parę kroków a chłopak szybko znalazł się przy mnie i z całej siły pchnął na swoją maszynę. Patrzyliśmy w swoje oczy a ja coraz bardziej zaczynałam go nienawidzić.
(P)-Odsuń się ode mnie.-powiedziałam a on podniósł rękę, już myślałam że mnie uderzy więc tylko zamknęłam oczy i wstrzymałam oddech.

my passion rozdział 4

Krystian wyminął mnie na korytarzu i ruszył do kuchni cały czas się śmiejąc.
(P)-Możesz powiedzieć co cię tak śmieszy?-powiedziałam i powlokłam się za nim.
(K)-Ty-powiedział i podał mi szklankę soku.
(P)-Czemu ja?-zapytałam i spojrzałam na niego.
(K)-Tak bardzo się lubicie z Michałem hmm aż zapiera ci wdech w piersiach.-powiedział i zaczął się śmiać.
(P)-Hahaha uważaj żeby zaraz tobie nie brakowało powietrza.-powiedziałam a chłopak ruszył biegiem do swojego pokoju. Wiedziałam gdzie są jakie pomieszczenie bo odkąd zaczęłam interesować się motocyklami często się widywaliśmy i często tu byłam. Ruszyłam szybko biegiem za chłopakiem który już był na schodach. Akurat do domu weszli Karol i Michał. Widzieli jak wbiegamy po schodach. Gdy trafiliśmy do pokoju Krystiana od razu dostałam poduszka. Nie czekałam kiedy mu oddam i od razu się na niego rzuciłam. Często się biliśmy jako znajomi. Ale teraz Krystian przygniótł mnie swoim ciężarem i zaczął łaskotać. Tak, mam okropne łaskotki, wiec zwijałam się ze śmiechu.
(P)-Pomocy, no Krystian złaź ze mnie.-krzyknęłam a chłopak tylko się śmiał.
(K)-No to co, przyznasz racje że zapiera ci wdech na jego widok?-zapytał ze śmiechem a ja pokiwałam przecząco głową i próbowałam się wyswobodzić.
(K)-Michał będzie zawiedziony.-powiedział i nie przerwał swoich tortur.
(P)-On jest idiotą, nie lubię go. Masz mnie puścić.-wykrzyczałam i zauważyłam jak w pokoju stoją Karol i Michał. Widziałam w oczach Michała że moje słowa go dotknęły ale nie dal tego po sobie poznać. zresztą nigdy nie dawał po sobie oznak jakichkolwiek uczuć. Był zimnym draniem, tak. Umiał ranić ludzi. Często gdy przychodziłam siedział i pracował nad motocyklami. Każdy go szanował tak jak Szymona. Często słyszałam jak brat opowiadał o tym jak ranił dziewczyny, osoby z rodziny, czy nawet znajomych. Nigdy nie wiedziałam czemu, nikt nie powiedział dlaczego taki był. Krystian mówił, że to się stało przez jakiś wypadek kiedyś ale nie wiedziałam o czym on mówił nigdy nie wytłumaczył bo twierdził, ze nie chce o tym mówić. Wiele razy słyszałam jak ostrzegali mnie żeby się nie przywiązywać do niego bo prędzej czy później on mnie zrani. Śmiałam się z tego bo teraz po stracie brata nie mam w sobie nic, żadnych uczuć, żadnych. Nie potrafię nawet się pogodzić ze strata brata, ale wiem że muszę być silna, choć czasem mam już dosyć.
Leżałam chwile na podłodze dopóki nie podniósł mnie Krystian. Gdy się otrzepałam Michała już nie było, stał tylko Karol i sie śmiał.
(P)-Z czego...-nie dokończyłam bo mi przerwał.
(K)-Jednak jesteś bez uczuć. Taka oschła...
(P)-Suka?-dodałam od siebie.
(K)-Nie chciałem akurat tego powiedzieć.-zaśmiał się i machnął rękoma w geście obronnym.
(P)-Czyżby moje słowa uraziły wielkiego Pana, który sam nie ma uczuć, który jest zimny dla innych?-zapytałam a i wyminęłam w drzwiach Karola.
(K)-Nie znasz jego przeszłości. To jedyna rzecz która was w pewien sposób łączy i ciągnie do motocykli.-powiedział a ja zeszłam po schodach. Widziałam jak Michał stoi już ubrany w kombinezon i zakłada kask. Ruszyłam za nim. Widziałam jak ruszył do swojej maszyny i wsiadł. Chwile później usłyszałam ryk silnika i widziałam jak Michał odjeżdża. Zawsze jechał kilkaset metrów dalej i zawracał, aby rozpędzić motocykl. Widziałam jak to robi już nie raz, kiedyś nawet ćwiczył żeby zatrzymać się w odpowiednim momencie. Ruszyłam na środek ulicy i stanęłam twarzą wprost w jego stronę. Widziałam jak jechał prosto na mnie. Chwile później mogłam z bliska dotknąć jego kasku, lecz spojrzałam w głąb szybki tak jakbym chciała ujrzeć jego oczy.
(P)-Przepraszam-szepnęłam bardziej do siebie niż do niego i zamknęłam oczy. Wyobrażałam sobie właśnie teraz jak się uśmiecha. Powoli wycofałam się i podeszłam do Krystiana po plecak. Zabrałam moje rzeczy i się pożegnałam z chłopakiem i Karolem. Chwile jeszcze widziałam jak Michał stoi na podjeździe i sama ruszyłam z powrotem piechota już nic nie mówiąc. Niestety przez całą drogę wokół krążył chłopak. Trochę mnie to denerwowało, bo uraziłam jego dumę a on jeszcze zamiast odjechać to odprowadza mnie do domu, choć ryk silnika mnie uspokajał za to byłam mu wdzięczna. Gdy prawie dochodziłam do swojego domu chłopak zajechał mi drogę. Zgasił maszynę i właśnie ściągał kask, gdy chciałam go ominąć złapał mnie mocno za rękę.
(M)-Następnym razem uważaj zanim coś powiesz.-wysyczał przez zaciśnięte zęby i wzmocnił uścisk na ręce. Mimo bólu nie darowałam sobie żeby stamtąd próbować odejść. Nie pokaże mu, że się go boję.
(P)-Oh uraziły Cię moje słowa? Pana ulic, który jest zimnym draniem?-zapytałam sarkastycznie i wyrwałam rękę.
(M)-Nic o mnie nie wiesz więc się zamknij.-powiedział odwrócił wzrok.
(P)-Może i nic nie wiem ale ja nigdy nie traktowałam wszystkich jak wrogów. Nawet dla brata taki jesteś. Dla mnie jesteś tylko zimnym draniem bez uczuć, który udaje silnego a w głębi jednak walczysz ze sobą.-powiedziałam i ruszyłam do domu. Za sobą usłyszałam krzyk chłopaka i szybko się odwróciłam.
(M)-Jeszcze się przekonasz że nie mam nic w sobie.-powiedział i odjechał.
Skierowałam się szybko do domu i zauważyłam że nikogo nie ma, ruszyłam do swojego pokoju i zsunęłam się po drzwiach. Miałam dość całej tej sytuacji. Czy on chociaż raz może nie udawać? Spojrzałam na swoje łóżko na którym leżał kask, kurtka i rękawice na motocykl. W pierwszej chwili przyglądałam się temu zestawowi ale natychmiast wstałam i założyłam go na siebie. Ruszyłam w dół schodami i w szafeczce znalazłam od razu kluczyki które zabrałam. Zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam do garażu. Gdy go otworzyłam od razu ujrzałam maszynę mojego brata. Miał dostać ten motocykl na urodziny. Czarna Yamaha R1, identyczna jaką ma Michał. Strasznie chciałam się nią przejechać ale to nie był najlepszy pomysł. Jeszcze musiałam potrenować. W drugim końcu garaży stała Biała Honda, trenowałam na niej gdy jeszcze uczuli mnie Szymon i Michał. Szybko ruszyłam do niej. Wsiadłam na maszynę i od razu poczułam jak ogarnia mnie większa chęć jazdy. Odpaliłam maszynę i powoli ruszyłam, zwiększyłam obroty i ruszyłam przed siebie. Uwielbiałam ten odgłos silnika, czułam moc maszyny. Chwile jechałam wolno lecz z czasem przyśpieszyłam, jechałam już 200 km/h gdy dorównał mi Michał. W pierwszej chwili gdy go zobaczyłam przyśpieszyłam jednak znów mi dorównał. Pomyślałam że trochę się po ścigam, choć i tak nie miałam szans. Jechaliśmy cały czas równo, tak jakby on mnie pilnował. Gdy poczułam już zmęczenie które niestety prowadziło do końca jazdy zawróciłam i ruszyłam do swojego domu.
Oczywiście nie obeszło się bez odprowadzenia mnie pod sam dom. Wjechałam do garażu i widziałam jak Michał stoi na podjeździe i mi się przygląda a za chwile rusza i odjeżdża.

my rozdział 3

Wstałam rano i ruszyłam do łazienki się ubrać. Nie miałam humoru, codzienna monotonia szkoła, dom i tak dalej. Cieszyłam się ze zbliżających wakacji chociaż nie miałam na nie planów. Wiem, że chłopaki planowali wyjazd na jakieś pokazy. W okolicy niedługo też będą pokazy, cały czas miałam w głowie pomysł żeby wziąć w nich udział ale dawno nie jeździłam. Myślałam cały czas o pokazach i motocyklach. Chęć żeby do tego wrócić rosła z każdą myślą.
Wyszłam z łazienki i rozejrzałam się po pokoju. Nigdzie nie było mojego plecaka. Domyśliłam się że ma go Michał. Chcąc uniknąć spotkania z nim zadzwoniłam do Krystiana.
(K)-Halo?-usłyszałam zaspany głos.
(P)-Przepraszam, że budzę ale wiesz wczoraj Michał miał mój plecak i mógłbyś...-chłopak nie dał mi dokończyć bo się domyślił o co chodzi.
(K)-Jasne wezmę go od niego.. Przyjechać po ciebie?-zapytał a ja akurat szukałam kurtki w szafie.
(P)-Jeżeli chcesz i zdążysz.-odpowiedziałam i wyrzuciłam rzeczy z szafy.
(K)-Jasne. To się zbieraj mała a ja zaraz będę.-powiedział i się razem zaśmialiśmy.
(P)-Haha to ty wstawaj już z łóżka. Czekam na ciebie przed wjazdem.. Do zobaczenia śpiochu.-powiedziałam i schowałam telefon do kieszonki.
Sięgnęłam głębiej do szafy z nadzieją że znajdę tam moją kurtkę lecz znalazłam coś innego. Mój czarny kask. Wpatrywałam się w niego, wszystkie wspomnienia wróciły. Dostałam go od Szymona tydzień przed jego śmiercią. Nie założyłam go nigdy ponieważ po stracie brata rodzice zabronili mi mojej pasji. W szafie znalazłam jeszcze rękawice i zawieszoną kurtkę. Odłożyłam rzeczy na łóżko i reszta poukładałam. Przyjrzałam się zestawowi na łóżku. Wiedziałam, że dziś je założę. Wyszłam z pokoju ruszyłam do kuchni gdzie nikogo już nie było. Zabrałam kluczyki i zamknęłam za sobą drzwi. Czekał na mnie już Krystian więc szybko podeszłam do niego. ]
(K)-proszę kask i plecak panienki.-podał mi rzeczy i wyszczerzył swoje żeby.
(P)-Dziękuje-powiedziałam i wsiadłam na maszynę.
Krystian bardzo dobrze jeździł więc się nie bałam, droga do szkoły minęła szybko, za szybko. Wiedząc, że w szkole spędzę dziś 5 godzin poszłam tam niechętnie. W szatni szybko się przebraliśmy i ruszyliśmy na Biologie.
Lekcje mijały bardzo wolno, miałam już dość. Siedziałam na ostatniej lekcji z czego była to nieszczęsna matematyka. Nauczycielka nigdy za mną nie przepadała ja za nią również więc jakoś nie dziwiłam się gdy zawsze to ja byłam pytana. Położyłam głowę na ławce i wpatrywałam się jak Krystian rysuje coś w zeszycie. Dopiero teraz zauważyłam że ma duży plaster na ramieniu, który wystawał spod koszulki. Wpatrywałam się jeszcze chwile i gdy chciałam zapytać skąd to ma usłyszałam jak nauczycielka mnie woła.
(N)-Paulina, czy ja ci przeszkadzam?-zapytała a ja podniosłam się w lekcji.
(P)-Nie i ja Pani również nie przeszkadzam więc w czym problem?-zapytałam i widziałam jak rośnie w niej złość.
(N)-Jak ty się odzywasz do nauczyciela. Nie dość że przeszkadzasz to jeszcze jesteś chamska.-powiedziała podniesionym głosem. Jakoś nie miałam ochoty na kolejną kłótnie z tą nauczycielką.
(P)-Taki charakter, nic Pani nie zrobi.-odpowiedziałam i zaczęłam pakować swoje rzeczy.
(N)-Wyjdź natychmiast z klasy.
(P)-Z przyjemnością. Miłego prowadzenia tej lekcji życzę.-powiedziałam od niechcenia i wyszłam chciałam ominąć Krystiana gdy dał mi jakąś karteczkę. Wyminęłam nauczycielkę i wyszłam z klasy trzaskając drzwiami. Ruszyłam od razu do szatni. Wyjęłam po drodze karteczkę. "Zaczekaj na mnie przed szkołą, Jak chcesz to kluczyki są w kurtce." Uśmiechnęłam się pod nosem. Niby miałam jeszcze 30 minut więc ruszyłam do jego kurtki aby znaleźć kluczyki. On jeden wiedział czego teraz mi brakowało. Założyłam na siebie kurtkę i ruszyłam przed szkole, chwile przejechałam wzrokiem po parkingu i ruszyłam w stronę maszyny. Położyłam obok plecak i wsiadłam. Przekręciłam kluczyk i od razu na twarzy pojawił mi się szeroki uśmiech. Zwiększyłam obroty i powoli ruszyłam. Mimo tego że dawno nie jeździłam to od razu wiedziałam co i jak. Dziękowałam w duchu, że mamy duży parking przy szkole. Dzięki czemu łatwo można było się rozpędzić, stoppie wychodziło mi tak jak kiedyś, pochylanie się nie sprawiało mi już trudności. Zrobiłam jeszcze parę kółek wokół i zatrzymałam się żeby zobaczyć która godzina. Do końca zostało mi jeszcze 10 minut. Pomyślałam że spróbuje jeszcze wheelie. Schowałam telefon i ruszyłam dalej. Rozpędziłam się i lekko odchyliłam w tył co pomogło mi postawić maszynę na tylne koło. Próbowałam tak jeszcze kilka razy i nie zauważyłam że na parkingu zebrali się uczniowie. Podjechałam po swój plecak gdzie czekał na mnie Krystian. Zatrzymałam się i zdjęłam kask.
(P)-Długo tu stoją?-zapytałam i spojrzałam na niego.
(K)-Nie tylko jakieś 15 minut. Jesteś świetna, wiesz?
(P)-Nie, jedźmy już.-poprosiłam i uciekłam do tyłu na motocyklu. Chłopak wsiadł i powoli ruszyliśmy do domu. Do jego domu. Na podjeździe widziałam Michała i Karola. Grzebali coś w motocyklach. Gdy podjechaliśmy spojrzeli na nas i wstali z kostki.
(M)-Hej, co wy tu robicie?-zapytał Michał i wycierał ręce o jakąś szmatkę.
(K)-Ja tu mieszkam a ona jest moim gościem.-powiedział i przepuścił mnie przez drzwi. Widziałam jak Michał patrzy za nami. Gdy zamknęliśmy za sobą drzwi od razu głośno odetchnęłam na co usłyszałam za sobą śmiech Krystiana. 

My passion rozdział 2

Chwile jeszcze stałam w uścisku Michała. Szybko się odsunęłam i chciałam ruszyć do domu ale chłopak złapał mnie za rękę.
(M)-Chodź.. przewiozę cię. -powiedział a ja spojrzałam na jego motocykl. Czarna Yamaha R1. Ilustrowałam maszynę wzrokiem. Mieli identyczne motocykle z Szymonem. Uwielbiałam patrzeć jak razem się ścigali na torze czy jak odprowadzali mnie do domu krążąc wokół mnie gdy szłam. Fala wspomnień uderzyła we mnie ze zdwojona siłą. Chciałam się rozpłakać ale coś ciągnęło mnie żeby z nim pojechać mimo niechęci jaką siebie darzyliśmy. Wzięłam kask od Krystiana który dodał mi otuchy uśmiechem. Ruszyłam za chłopakiem. Michał odwrócił się i założył swój kask.
(M)-Nie bój się, będziemy powoli się rozpędzać.. tak żebyś się przyzwyczaiła do prędkości.-Powiedział i wsiadł na motocykl. Podał mi rękę a ja od razu wsiadłam za nim oplotłam go niechętnie wokół tali rękoma na co się zaśmiał. Chłopak powoli odpalił maszynę i ruszył. Obok nas jechał Kamil na czerwonej Hondzie a za nim Karol na Suzuki. Uśmiechnęłam się gdy ich widziałam. Spojrzałam w lewą stronę i zauważyłam Ernesta na Kawasaki. Mimo tego że to nie ja jechałam, że nie mogłam przekręcić manetką, to i tak czułam się wspaniale. Oparłam głowę o plecy Michała i krzyknęłam.
(P)-Nie jedźmy od razu do domu..proszę.
(M)-Jak sobie życzysz.-krzyknął i przyśpieszył.
Zamknęłam oczy i poczułam się wolna, brakowało mi tego. Motocykle były moim ukojeniem, lekarstwem na wszystko. Oddawałam się im cała, to było moje życie to wszystko co dawało mi sens w tym wszystkim. Otworzyłam oczy i zauważyłam jak Kamil jedzie na jednym kole, zaśmiałam się i poczułam jak znów motocykl Michała przyśpiesza, czułam jego moc. Wiedziałam, że już nie pozwolę aby rodzice mi to zabrali .Chce w pewien sposób być razem z Szymonem, chce być z nim razem przez pasje. Jeździliśmy tak jeszcze dość długo. Nawet nie zauważyłam gdy na drodze byliśmy tylko my. Chwile później i tak zostałam sama z Michałem na motocyklu. Odwiózł mnie do domu. Zeszłam z maszyny i zdjęłam powoli kask. Chłopak po chwili stanął obok mnie i zdjął rękawice a następnie kask.
(P)-Dziękuje-powiedziałam i oddałam mu kask.
(M)-Nie dziękuj.. -powiedział i się uśmiechnął.
(P)-To mi pomogło..ja muszę do tego wrócić tylko muszę najpierw zająć się swoim cackiem. -powiedziałam a chłopak się zaśmiał.
(M)-No wiesz, stoi tu przed tobą osoba która się zna na tych maszynach więc mogę ci pomóc w naprawie. Jeżeli chcesz oczywiście.-zapytał i się uśmiechnął.
(P)-Pomyśle. Nie chce być nie miła ale wiesz jakoś za sobą nie przepadamy więc nie musisz mi pomagać ani zmuszać się do mojego towarzystwa.-powiedziałam a chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
(M)-Nadal myślisz, ze cię nie lubię?-zapytał a ja skinęłam głowa.-Mylisz się.. już nie jesteś ta małą wredną dziewczyną co często mnie wkurzała-powiedział a ja się zaśmiałam.
(P)-I tak cie nie lubię.-powiedziałam a chłopak pokręcił głową.
(M)-No ja ciebie też nie. Pamiętaj ze zawsze możesz na mnie liczyć w takim razie. -powiedział a ja ruszyłam do domu.
(P)-Zapamiętam.-krzyknęłam i otworzyłam drzwi, w których po chwili zniknęłam. Usłyszałam tylko warkot silnika który działał na mnie uspokajająco. Uśmiechnęłam się do siebie i ruszyłam po schodach do swojego pokoju. Rodzice już spali. Była 01.20, zdziwiłam się że tak długo jeździliśmy i nie zorientowałam się która godzina. Powoli ruszyłam do szafki po swoje rzeczy i następnie ruszyłam do łazienki. Chwile później po skończonej toalecie miałam SMSa.
Od: Michał
Dobranoc.
Do: Michał
Dobranoc.
Uśmiechnęłam się i opadłam na łóżko. Dopiero teraz odczułam zmęczenie. Szybko zasnęłam..

My passion rozdział pierwszy

Siedziałam właśnie w szkole. Codzienna monotonia. Szkoła, dom i tak cały czas. Pani od historii tłumaczyła jakieś daty. Szczerze, nie interesowała mnie ta lekcja jak wszystkie. Do wakacji mieliśmy jeszcze trzy tygodnie i każdy żył już dniami wolnymi. Niestety szkoła się jeszcze nie zakończyła a wraz z tym musiałam do niej chodzić. Poczułam szturchnięcie w ramie i zwróciłam uwagę na kolegę lecz w tej chwili odezwała się nauczycielka. Pani Eliza. Była to wysoka szczupła blondynka. Miała dziwnie zielone oczy co nawet pasowało z jej różowymi ustami. Może się wydawać, że wyglądała jak te plastikowe laleczki ale jednak było inaczej. Była miłą młodą nauczycielką jako jedna z moich ulubionych nauczycieli. Ubrana była w długa beżową sukienkę i jasną kamizelkę do tego. Uśmiechnęła się w moją stronę.
(E)-Paulina, możesz się skupić na lekcji?-zapytała a ja skinęłam głową.
(P)-Tak, przepraszam.-powiedziałam i posłałam jej uśmiech. Nie lubiłam tego wymuszania uśmiechów to takie dziwne. A wracając do mnie jestem zwykłą 17 latką, mam ciemne brązowe włosy które często związuje w kucyka, niebieskie oczy i śniadą cerę. Taka zwyczajna lecz dla innych szalona i odważna. Zawdzięczam te określenia mojemu bratu, może teraz trochę o nim. Był motocyklistą, zaczynał od małego z tatą. Każdy go cenił, miał szacunek na który sam zapracował. Nazywali go „Zmorą”. To on nauczył mnie miłości do motocykli. Nauczył mnie jeździć. Rozpalił we mnie tę pasję z której nigdy nie zrezygnuję. Teraz go już nie ma. Pogodziłam się już ze strata jedynego brata. Wracał wtedy do domu, pojechał aby zapomnieć o kłótniach z rodzicami. Niestety nie wrócił..kierowca ciężarówki wymusił pierwszeństwo przez co Szymon nie miał już szans zahamować. Zginął w szpitalu z powodu bardzo dużych obrażeń. Każdy źle przyjął jego śmierć: rodzice gdy się dowiedzieli, że stracili syna załamali się, jego koledzy często przejeżdżali obok domu, wracali na stare trasy którymi uwielbiał jeździć. Po jego śmierci nie radziłam sobie w szkole, często płakałam a gdy chciałam zapomnieć to chodziłam na tor gdzie często mnie zabierał. Przyzwyczaiłam się do bycia samej, ale koledzy Szymona obiecali mu że gdy go nie bd to się mną zajmą.. Trzeba przyznać, że do dziś wypełniają obietnice. Chodzę z jednym z nich do klasy, można powiedzieć że z nim jednym się odzywam. Nie umiem rozmawiać z innymi tak jak kiedyś przed śmiercią brata. Po jego stracie odeszło wszystko. Rodzice zabronili mi jeżdżenia na motocyklach. Co jeszcze bardziej mnie zraniło. Każda ich decyzja zabierająca mi to co kocham mnie raniła. Dawno nie jeździłam, chciałam do tego wrócić lecz każdy z chłopaków mówił, że jest trochę za wcześnie. Denerwowało mnie to. Nikt nie wiedział jak to jest stracić brata osobę za która oddałoby się własne życie, nikt nie wiedział jak to jest gdy ktoś zabrania ci własnej pasji.
Poczułam jak po policzkach spływają mi łzy na same wspomnienia. Krystian siedział z boku i złapał mnie za rękę.
(K)-Wszystko w porządku?-zapytał i otarł łzy.
(P)-Od jego śmierci nic nie jest w porządku.-odpowiedziałam i spakowałam swoje rzeczy do plecaka.
(K)-Ułoży się zobaczysz.-powiedział i zaprowadził mnie do szatni.
(P)-Kiedyś.-odpowiedziałam i założyłam na siebie bluzę.
W milczeniu wyszliśmy ze szkoły. Gdzie czekali na nas już koledzy Szymona. Wszyscy byli motocyklistami. Podszedł do nas Michał, brat Krystiana. był wysoki, opalony miał brązowe oczy i często się uśmiechał. Mimo tego, że znamy się już dość długo jakoś się nie lubimy często wszystko robimy na siłę. Krystian za to często chodził obojętny, nie okazywał uczuć i nie starał się wyciągać ze mnie wszystkiego gdy wiedział że jest źle. Był wyższy ode mnie o głowę miał jasno brązowe włosy i piwne oczy, czasem wydawały się złoto brązowe. Odwrócił się w moją stronę i podał mi kask.
(K)-Odwiozę cię do domu.- powiedział i wskazał na czarno-białą Yamahę.
(P)-Przejdę się dziś.-odpowiedziałam i zeszłam po schodach. Gdy chciałam wyminąć Michała złapał mnie za rękę.
(P)-To boli.-pisnęłam i uderzyłam go w ramię.
(M)-Czemu nie zapomnisz o tym co się stało? Każdemu z nas było ciężko po jego stracie...wiem że tobie było o wiele gorzej to przyjąć ale zrozum że my tez straciliśmy kogoś ważnego.
(P)-Ale nie straciłeś jedynego brata..To nie ty spędzałeś z nim 24 h na dobę to nie ciebie uczył nie był dla ciebie taki ważny jak dla mnie to był mój brat.-wykrzyczałam a Michał mnie przytulił.
(M)-Wiem jak ci ciężko, wiem też że cierpisz bo rodzice ci zabrali pasje...ale masz ją w sercu nikt ci tego nie odbierze..rozumiesz? Musisz teraz być silna musisz walczyć.-powiedział i zamknął mnie w swoim żelaznym uścisku. Nie spodobało mi się to, że on mnie przytula ale brakowało mi tego.
Chciałam już wiele razy, próbowałam zapomnieć ale to wraca, wraca i boli z każdym razem bardziej. Teraz chce jeszcze bardziej wziąć się w garść. Musze wrócić do motocykli i to jak najszybciej...
_______________________________