piątek, 3 października 2014

my passion rozdział 5

Ruszyłam do domu i od razu zamknęłam za sobą drzwi. Rodzice już byli w domu, słychać było jak rozmawiają. Wiedziałam, że zaraz będą się czepiać o to że przyjechałam motocyklem. Powoli położyłam kask na szafce i rękawice. Kurtkę zostawiłam na wieszaku i przeszłam do kuchni. Tata spoglądał a mnie i się uśmiechnął, natomiast mama patrzyła i widać jak była zła.
(M)-Gdzie ty się włóczysz? Nie dość że dzwoniła do mnie nauczycielka to jeszcze wsiadłaś na te maszyny. Jesteś nieodpowiedzialna. Chcesz zginąć tak jak Szymon?-zapytała a ja od razu spuściłam głowę, czy ona zawsze musi o nim wspominać? Wie, że nie umiałam sobie poradzić z jego strata a wciąż mi o tym przypomina.
(P)-Nie rozumiesz, że mi tego brakuje? Szymon by mnie zrozumiał, i nie musisz mi przypominać o tym wypadku.-wykrzyczałam a tata wstał od stołu.
(T)-Paulina nie krzycz.
(P)-Jak mam nie krzyczeć skoro nie rozumiecie, że bez motocykli nic dla mnie nie jest takie samo. Mam siedzieć i się użalać że nie wspominam brata? On nie chciałby tego, zawsze szedł do przodu. Ja też chce i nie zabraniajcie mi tego co kocham.-powiedziałam i wyszłam, widziałam tylko jak mama się odwraca i chowa twarz w rekach. Przez chwile miałam wyrzuty sumienia, że tak nakrzyczałam ale szybko znikło to poczucie winy. Zabrałam rzeczy z szafki i ruszyłam po schodach do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi i opadłam na łóżko. Myślałam o tym co dziś powiedział Michał, mama, co zrobiłam w szkole. Nie wiedziałam już co robić, moje myśli cały czas krążyły wokół osoby Michała. Czemu on jest taki zimny i co miał na myśli Karol?
"(K)-Nie znasz jego przeszłości. To jedyna rzecz która was w pewien sposób łączy i ciągnie do motocykli."
Jego słowa krążyły w mojej głowie i nie dawały spokoju. Wstałam z łóżka i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybko zimny prysznic. Myślałam że to mi pomoże ale jednak znów zaczęłam myśleć o całej tej sytuacji, jeszcze kłótnia w kuchni. Czemu teraz nie może się wszystko ułożyć? Spojrzałam na siebie w lustrze i z tyłu przy szafce zauważyłam Michała który trzymał mój kask.
(P)-Co ty tu robisz?-krzyknęłam i odwróciłam się twarzą do niego.
(M)-Sprawdzam czy dotarłaś do domu. Hahah czyżby panienka się mnie bała?-zapytał i spojrzał na mnie.
(P)-Nie jestem panienką i się nie boję.-powiedziałam i podeszłam do niego aby zabrać kask.
(M)-Ubierz się.-powiedział i rzucił mi jakieś ubrania.
(P)-Jestem u siebie, zresztą idę spać więc wynoś się stąd i nie wracaj.-powiedziałam i stanęłam przed szafa aby zabrać piżamę. Usłyszałam jak chłopak wstał, myślałam że wyjdzie z pokoju ale niestety podszedł do mnie. Poczułam silne szarpnięcie.
(P)-Jesteś idiota, zostaw mnie.-powiedziałam i go odepchnęłam.
(M)-Ubierz się w to i chodź, więcej nie będę tłumaczył.-powiedział i rozwalił się na łóżku.
(P)-Ja tez nie będę się powtarzała że masz stąd wyjść.-wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
(M)-Ohh twój błąd. Jesteś uparta ale i tak w końcu pękniesz, zobaczysz.
(P)-Chciałbyś, tylko czekasz żeby zranić kolejną. Niestety ze mną ci się nie uda i od razu sobie odpuść. Nie będę cierpieć przez takiego drania jak ty.-powiedziałam a chłopaka ogarnęła złość. Podszedł do mnie i popchnął na ścianę przygniatając swoim ciężarem.
(M)-Gadaj co chcesz, ale nie wiesz jaki jest powód tego że nie mam uczuć. Myślisz że mi się to podoba jaki jestem? Jest wiele dziewczyn które mogę mieć ale nie chce więc się hamuj. -powiedział i wyszedł przez okno.
Odetchnęłam z ulga że wyszedł i szybko podeszłam do okna aby je zamknąć. Wróciłam aby się ubrać, założyłam na siebie koszulkę i spodenki i zakryłam się kołdrą. Cały czas myślałam o Michale, ciekawiło mnie czemu taki jest. Chciałam wiedzieć ale po prostu nienawiść jaką go darzyłam odpychała mnie od niego.
Leżałam tak i myślałam spojrzałam na zegarek była dopiero 3.40. Wstałam z łóżka i ubrałam się w ubrania które wybrał Michał. Zarzuciłam na siebie skórzaną kurtkę i otworzyłam okno. Pierwszy raz cieszyłam się że mogę spokojnie zejść po dachu. Przymknęłam okno i powoli ruszyłam wzdłuż dachu do końca. Gdy chciałam skakać na dole widziałam Michała pisnęłam i akurat skoczyłam. Chłopak był wysportowany więc szybko mnie złapał.
(M)-Haha a jednak wyszłaś.-powiedział i mnie postawił na ziemi.
(P)-Tak jednak wyszłam ale na spacer nie do ciebie. Dziękuje za ten jakże miły gest złapania mnie.-powiedziałam i chciałam odejść ale chłopak szturchnął mnie i zaraz pociągnął za sobą do ściany. Zakrył mi usta i wskazał na rodziców którzy właśnie wyjeżdżali z garaży. No tak jak mogłam zapomnieć że oni jadą do pracy dziś wcześniej. Złapałam jego dłoń i odsunęłam się od niego.
(P)-Dziękuje.-powiedziałam i zaczekałam aż rodzice odjadą. Gdy zniknęli odwróciłam się na chłopaka i zauważyłam że z tyłu jest jeszcze Karol, Ernest i jeszcze jeden chłopak którego w ogóle nie znałam.
(P)-Tak w ogóle to co wy tu o tej godzinie robicie?-powiedziałam i spojrzałam na wszystkich a na końcu na stojącego obok chłopaka.
(M)-Przejeżdżaliśmy obok i wpadliśmy. Oni już jada a my musimy pogadać.
(P)-Nie mam ochoty na żadne rozmowy z twoją osobą.-syknęłam a chłopak się zaśmiał.
(M)-Nawet jeżeli nie będziesz chciała to musisz.
(P)-Nie chce, nie rozumiesz debilu?-powiedziałam i po jego minie wnioskowałam, że może mi coś zrobić. Cofnęłam się parę kroków a chłopak szybko znalazł się przy mnie i z całej siły pchnął na swoją maszynę. Patrzyliśmy w swoje oczy a ja coraz bardziej zaczynałam go nienawidzić.
(P)-Odsuń się ode mnie.-powiedziałam a on podniósł rękę, już myślałam że mnie uderzy więc tylko zamknęłam oczy i wstrzymałam oddech.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz